AmpliFi – estetyka nie idąca w parze z funkcjonalnością

Nie jestem zwolennikiem typowych „recenzji” różnorakiego sprzętu, których znajdziecie tysiące w sieci, gdyż w większości odnoszą się one do niezbyt istotnych kwestii. Niewiele recenzji skupia się na samym sprzęcie, jego możliwościach oraz parametrach, które jednak – przyznacie mi rację – są kluczowe w przypadku sprzętu telekomunikacyjnego. Router otrzymałem do testów trochę z przypadku, ale zaznaczę od razu – artykuł nie jest sponsorowany więc będzie rzeczowo i bez owijania w bawełnę.

Ze sprzętem Ubiquiti mam kontakt już kilka dobrych lat, mam również wypracowane zdanie na temat tego producenta – przyzwoity sprzęt telekomunikacyjny z niezłym stosunkiem jakość/cena, często niestety kastrowany przez kolejne aktualizacje. Pod względem możliwości gdzie mu tam do MikroTika, ale parametry radiowe bronią się wyśmienicie. O routerze AmpliFi dowiedziałem się z newslettera i pokładałem w nim wielkie nadzieje. Jak się okazało – zupełnie niesłusznie, ale po kolei…

Ten artykuł miał powstać ok. 2 miesięcy temu, ale przyznam się bez bicia, że po niezłym starcie jakim było wyjęcie urządzenia z pudełka i podłączenie go do sieci ręce mi opadły. Do samej ziemi. Odebrało mi to jakąkolwiek chęć rozpisania się na temat tego sprzętu, myślałem również o jego odesłaniu, ale koniec końców – artykuł macie przed nosem. Podziwiam cierpliwość mojego znajomego, którą wykazał się nią czekając na sprzęt bite dwa miesiące.

Sposób w jaki produkt jest prezentowany w sieci oraz licznych sklepach internetowych przyciąga naszą uwagę i stara się dać do zrozumienia, że jest to urządzenie, które rozwiąże wszystkie problemy z siecią domową. Jakość materiałów samego pudełka zasługuje na uznanie, otwierając je mamy wrażenie, że trzymamy w rękach sprzęt klasy premium. Nadmienię, że za to urządzenie producent każe sobie zapłacić, bagatela 700 złotych.

amplifi plug in

AmpliFi po podłączeniu.

Router wykonany jest z wysokiej klasy tworzyw, elementy są idealnie spasowane, naprawdę nie ma się tutaj do czego przyczepić. Z tyłu znajdujemy 5 portów miedzianych. Zarówno port WAN i jak i porty LAN są gigabitowe. Wygląd do oceny pozostawiam Wam – każdy ma inne odczucia. W moim mniemaniu AmpliFi jest estetyczny, nie będę piał z zachwytu, bo raczej nie ma nad czym, ale z drugiej strony – nie wstydziłbym się postawić go na półce w widocznym miejscu.

amplifi close up

Recenzje, na które uda się Wam natrafić w sieci prezentują podejście odmienne od mojego. Zachwycanie się stylistyką tego urządzenia jest wysoce nie na miejscu, biorąc pod uwagę jego możliwości. To jest router do cholery, a nie żyrandol. Ekran dotykowy w routerze jest dla mnie równie istotny jak czujnik deszczu w rowerze. Od momentu uruchomienia tego urządzenia dotknąłem ekranu może z 20 razy, a minęły dwa miesiące. Zbędny gadżet, który nadaje urządzeniu ciut odpustowego wyglądu. Byłoby o wiele lepiej, gdyby producent skupił się na jego funkcjonalności, ale o tym za sekundę.

Po podpięciu kabli zalogowałem się na panel WWW urządzenia, który radośnie mnie przywitał i umożliwił konfigurację portu WAN, po czym dał do zrozumienia, że nie mam czego już tutaj szukać i aby dokończyć ‚zaawansowaną’ konfigurację urządzenia muszę zainstalować aplikację na urządzeniu mobilnym. Trochę nie dowierzałem swoim oczom i omiatałem wzrokiem okno panelu z nadzieją, że gdzieś ukrył się przycisk „Advanced” bądź „Configuration”. Niestety nic z tego.

Pierwsze i jednocześnie ostatnie okno konfiguracji w panelu WWW.

Niechętnie sięgnąłem po telefon i zainstalowałem aplikację. Przynajmniej nie wymaga ona żadnych niestandardowych uprawnień, ale podczas jej instalacji wyobrażałem sobie siebie wpisującego z klawiatury telefonu reguły dla przekierowań portów, VPNy dla użytkowników i niechęć narastała. Aplikacja wygląda estetycznie, wszystko jest na swoim miejscu, tylko szkoda, że wszystko w tym wypadku to tak niewiele. Zarządzanie siecią bezprzewodową jest ograniczone do minimum – nazwa sieci, kanał, jego szerokość, sposób zabezpieczenia oraz podstawowe ustawienia punktu dostępowego dla gości. Nic specjalnego. To samo tyczy się portu WAN, serwera DHCP bądź przekierowań portów, na co (o dziwo!) ten router pozwala. Więcej miejsca poświecono konfiguracji wyświetlacza oraz podświetleniu podstawki urządzenia, co trochę mnie bawiło, gdy z nadzieją przeskakiwałem pomiędzy kolejnymi zakładkami. Mamy możliwość podejrzenia, kto korzysta z naszej sieci, odpinania pojedynczych klientów oraz ustawiania przygotowanych przez producenta profili dla konkretnych urządzeń – ‚Media’ oraz ‚Gaming’, które w moim mniemaniu nie miały żadnego wpływu na pracę w sieci. I tyle…

Zapomnijcie proszę o VPN, dual WAN, ustawieniach portów miedzianych, zaawansowanej konfiguracji firewall, QoS, serwerze multimediów, stacji pobierającej dane z sieci P2P, użytecznym porcie USB, racjonalnych statystykach bądź zaawansowanych narzędziach diagnostycznych. Oprogramowanie w routerze traktuje Was jak użytkownika nie mającego o niczym pojęcia i daje o tym znać na każdym kroku. Pozostawia to potężny niedosyt osobom, które chcą od routera funkcjonalności, które powinny być w standardzie. Do urządzenia nie dostaniecie się w żaden sposób będąc poza domem, wszystkie porty są zamknięte, a brak wsparcia dla VPN dopełnia dzieła.

Na otarcie łez pochwalę rozgłaszaną przez urządzenie sieć bezprzewodową, która charakteryzuje się silnym sygnałem, stabilną pracą oraz świetnymi przepustowościami. Na poniższym zdjęciu widać próbkę, tego co może dwuzakresowe radio w AmpliFi – absolutnie się na taki wynik czaić nie musiałem, transfery na smartfonie sięgały nawet 500-550Mbit/s. Do testów dostałem urządzenie bez wzmacniaczy sygnału i pomimo długiego mieszkania nie odczuwałem potrzeby ich posiadania. Może w przypadku dużego domu z ogrodem ktoś mógłby pokusić się o ich zakup. Pomimo wewnętrznych anten urządzenie sprawowało się lepiej niż TP-Link 1043NDv2 oraz Fritz!BOX 7490. Tutaj – świetna robota.

Najprostszy speedtest po sieci bezprzewodowej.

Nie będę zagłębiał się w specyfikację tego routera, skoro tu trafiliście pojęcie względne macie. Przepustowość modułu switchującego w urządzeniu nie pozostawia wiele do życzenia. Poniżej test przepustowości LAN <-> LAN wykonany miernikiem ethernetowym. Jest wzorowo, aczkolwiek podobne wyniki znajdujemy również w routerach z niższej półki cenowej.

1Gbit/s, 1518 bajtów, utylizacja 100%.

Poniżej wyniki przepustowości – łącze 1Gbit/s do serwera 10Gbit/s. Test pobierania standardowej wielkości ramki oraz ramki 128.

iperf3 -c X.X.X.X -R -P6

iperf3 -c X.X.X.X -P6 -M128

Parametry urządzenia są zadowalające. Ciekawe jest również to, że dokonywanie jakichkolwiek zmian nie wiąże się z ponownym uruchomieniem urządzenia. Zmiany adresacji bądź ustawien sieci bezprzewodowej zaczynają działać w przeciągu 3-4 sekund od zastosowania. AmpliFi nie jest produkowany przez Ubiquiti. Powinniście tą linię routerów traktować jako osobną linię produktów i tutaj się zgadzam. Nijak się to ma do portfolio spółki-matki. Funkcjonalność jest ograniczona do minimum. Zastosowanie tego urządzenia widzę jedynie w nowoczesnych wnętrzach, których właściciele pojęcia nie mają i nie chcą o tym jak to działa i dlaczego. Wszystko jasne. Ale skąd ta cena…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *